- Liam.
Krzyknęłam, budząc się z głębokiego snu. Znów śnił mi się on, ten sam sen co zawsze. Chodziliśmy po obszernych polach, aż później Liam odszedł. Tak było na prawdę. Chodziliśmy razem wszędzie, byliśmy nierozłączni. A później Liam stał się sławny od tak. Z tego co słyszałam, to się zmienił, nawet bardzo. Podobno był agresywny i nawet bił.. a ja? Byłam jedną z tych osób.
*retrospekcja*
Wracałam do domu z nocnej zmiany. Xavier, mój szef, znów kazał mi zostać po godzinach, bo niby źle wypełniałam swoje obowiązki. On zawsze coś wymyśli, nienawidził mnie za to, że mówiłam to co czuję. Rozejrzałam się po okolicy. Na ulicach było praktycznie pusto, aż w końcu usłyszałam jazdę samochodu. Odwróciłam głowę, delikatnie mrużąc oczy. Fakt, nie widziałam dobrze bez okularów, których nie miałam zamiaru nosić. A soczewek nie założyłam. No cóż. Gdy człowiek się śpieszy tam diabeł się cieszy. Słyszałam jak samochód hamuje, jedzie tak wolno, że spokojnie ktoś mógłby porozmawiać. Widziałam jak czarna szyba od starego bentley'a się otwiera.
- Cześć.
Usłyszałam z ust chłopaka, który miał na głowie kominiarkę. Nie odpowiedziałam nic. Nie chciałam robić sobie kłopotów, jak na samą studentkę. Co prawda może nie byłam najlepszą osobą na całym uniwersytecie, ale też bez przesady, że wcale się nie uczyłam.
- Czemu lala się nie odzywa?
Znów usłyszałam głos. Wywróciłam tylko oczami, zaczęłam szybciej iść, tylko dlatego, by może uciec. Ale to niewątpliwe - oni mają samochód, tak czy siak mnie dogonią. Słyszałam jak zamykają się drzwi auta. Można się domyśleć, co się stało. Poczułam, jak zostałam złapana za biodra, zaciągnięta do pojazdu. Chciałam się wyrwać, ale co? Są o wiele silniejsi. Zostałam posadzona na tylnym siedzeniu, po środku, między dwoma chłopakami. Nie wiedziałam kto to jest, mieli zakryte twarze. Nawet kierowca miał zakrytą twarz. Po jakiś 20 minutach jazdy w ciszy, ostro się zatrzymaliśmy. Przez okno nic nie było widać. No tak, ciemne szyby i obstawiam jakaś trzecia nad ranem.
- Pokocha ją.
Powiedział jeden z nich. Ale to chyba jakieś żarty, kto mnie pokocha, co? W każdym razie zdjęli ze mnie ubrania i nałożyli na mnie jakąś sukienkę, których nienawidziłam. Nigdy nie chodziłam w sukienkach, zawsze mnie to irytowało bardzo. Zostałam wyciągnięta z samochodu i wprowadzona w jakieś stare magazyny, przez nikogo nie widziane. Pomieszczenie było pomalowane na ciemnoczerwony kolor. Okien brak, paliło się jedno światło. I jeszcze jedna osoba. Odwrócona plecami, a dokładnie krzesłem. Krzesło z tego co zdążyłam zauważyć, było czarne, skórzane. Komuś się dobrze powodziło. No ale cóż, jak tak zarabiają to się nie dziwię.
- Mówię Ci, że ją pokocha.
Znów to samo? Szmer nie ustawał, ja stałam z przodu, krzyżując ręce. Chyba zawsze byłam taka bojowa, cóż. Widząc, kto to jest, moje oczy momentalnie się zniżyły, a moje myśli były rozrzucone.
I właśnie tutaj teraz jestem. Liam stwierdził, że idealnie się tu nadaję i codziennie tu przychodzi, by zrobić mi kolejne katorgi. Dzisiaj było tak samo, ledwo co otworzyłam oczy a już ujrzałam go. Nie wiem czemu tak się zachowywał. Przecież chyba dla nich był normalny. Uniosłam głowę wyżej. Nie był sam, przyszedł z kolegą. Miał ciemną karnację, czarne włosy i pełno tatuaży. Bez wątpliwości, był to Zayn, każdy by to wiedział, przecież są znani. Przechyliłam głowę w bok, przymykając na chwilę oczy.
- Nie śpij.
Poczułam siarczysty ból na poliku. Hm, to normalne. Drobna blondynka przeciwko dwóm, silnym mężczyzną.
- To bolało Liam..
Wyszeptałam, przykładając dłoń do polika. Zdążyłam sie przyzwyczaić, że tak mnie traktował.
- To miało boleć.
Rzucił oschle, dokładnie zmierzając mnie wzrokiem. Obawiałam się go, obawiałam się tego, że zaraz coś się stanie. Miałam rację. Słysząc, jak mówi do Zayna, by mnie wział, wiedziałam że coś będzie nie tak. Zayn był na tyle silny, że przerzucił mnie przez ramię. Uderzyłam go kilka razy w plecy, ale najwidoczniej bez skutecznie, znów ja oberwałam. Wyszliśmy na zewnątrz, postawił mnie na ziemię.
- Masz udawać naszą znajomą, rozumiesz? Żeby nikt, nic nie dowiedział się o tym, co Liam robi. Przez całą drogę rozmawiamy o wszystkim i o niczym, idziemy do naszego domu.
Pokiwałam tylko głową, nie chciałam się narażać już tym bardziej. Poczekaliśmy jeszcze tylko na Liama, a gdy do nas dołączył pokierowali mnie w stronę ich domu, udając, że wszystko jest okej..
DAWAJ DALEJ! serio mówię, jestem ciekawa o co w tym wszystkim chodzi, więc szyyybko, hihi. pozdrawiam x
OdpowiedzUsuń@ignorance__xx