Szłam spokojnie, po środku. Z lewej strony otaczał mnie Zayn, z prawej natomiast Liam. Nie wiedziałam o co chodzi. Rozglądałam się po okolicach, przez które szliśmy.
- Jak się czujesz?
Usłyszałam, z ust czarnowłosego. Wiem, miałam udawać, że między nami wszystko okej. Przecież zaraz będzie paparazzi, milion plotek. Prychnęłam tylko. Poczułam silne, męskie perfumy. Liam nachylił się nade mną, a ja spojrzałam posłusznie na niego.
- Miałaś udawać, że jest okej. W domu się policzymy.
Kolejna groźba? No nieźle. Mój wzrok teraz przeszedł na Zayn'a. Uśmiechnęłam się sztucznie, odpowiadając na jego pytanie.
- Jak się czuję? Całkiem nieźle, niczym byłabym więziona kilka dni przez psychola a później wyciągnięta na wolność.. o ile to co teraz robicie tym mogę nazwać.
Teraz to Zayn spojrzał na mnie, jakbym zabiła mu rodzinę. Dokładnie zmierzył mnie wzrokiem. Tak, szkoda jeszcze że nie zatrzymał się i stanął przede mną. Ja drobna, on wysoki, na pewno dam radę. Zatrzymaliśmy się. Odwróciłam się. Ten dom.. tego się domem nazwać nie da. To willa, wielka, ogromna. Była białego koloru, dwupiętrowa. Nigdy nie sądziłam, że znajdę się tutaj. Przecież to dom jednego z najbardziej znanych teraz boysbandów na świecie. Czy ja śnię? Nie, to tylko głupota Liama.
- Właź, co tak stoisz.
Usłyszałam. Pokręciłam głową. Jak zawsze musiał wybić mnie z rytmu. Wszedłam do domu. Pierwsze co zobaczyłam, to jeszcze jeden z nich. Kolejny do katorg? Blondyn, niebieskie oczy, to Niall. Gdzie Harry i Louis? Nie wiem, chociaż dwóch mniej.
- Widzę, że przyprowadziliście lalę. Daj mi ją tutaj.
Liam popchał mnie w stronę niebieskookiego. Przez moje ciało przeszły ciary. Każdy tutaj ma zamiar tak mną pomiatać?
- Chodź ze mną. Wy też chodźcie, musimy ją nauczyć, widać, że jest niedoświadczona.
W czym? Gdzie chcą mnie znów zabrać? Niall złapał mnie za nadgarstek i pociągnął w stronę salonu. Salon koloru słonecznej żółci. Firany takiego samego koloru. Przez okno przebijało się kilka promieni słońca. Zostałam posadzona na kanapę, a na przeciwko mnie oni. Cała trójka. Przeszły mnie ciary.
- A więc jest problem. Nikt. Rozumiesz, nikt. Nikt nie może dowiedzieć się o tym, jaki jest Liam. Dlatego będziesz na każde nasze zawołanie, rozumiesz? Jeżeli cię o coś poprosimy, tutaj będziesz i to zrobisz. Harry i Louis pojechali po twoje rzeczy, będziesz tu mieszkać.
Że co? Mam być na każde ich zawołanie, mieszkać tu.. i co jeszcze do tego? Że oni pojechali po moje rzeczy?
- Skąd wiecie, gdzie mieszkam?
- Liam nam powiedział.
Dokładnie zmierzyłam go wzrokiem.
- Ale ja mam straszne wymogi, znudzicie się mną. Ciągle gadam, jestem nieznośna, chamska, pyskata..
- Nie interesuje mnie to, jaka jesteś. Mieszkasz tutaj. A poza tym od dzisiaj koniec z pracą. Na studia możesz chodzisz, chociaż wolelibyśmy, gdybyś zrezygnowała. Również ze starymi znajomymi. Otwiera się dla Ciebie nowy świat.. jak tobie na imię?
- Jestem Ivy.
- Więc otwiera się dla Ciebie nowy świat Ivy.
Zayn znów zaczął swoje gadane. Wywróciłam niewidocznie oczami, opierając podbródek o ręce.
- Uwierz. Ten świat jest o wiele lepszy. Staniesz się kimś sławnym jak nikt inny. Liam mówił że masz niezły talent aktorski..
- Z tego co wiem, to One Direction to zespół, nie aktorzy.
- Stąd niedaleka droga. Show biznes to show biznes, tutaj nie ma zbędnych problemów. Jesteś to jesteś, nie ma Cię to nie ma Cię.
- Przynudzasz Malik.
Rzuciłam tylko, przecierając oczy. Nudziło mnie to, jak mówił.
- Dopóki jesteś tutaj, nie masz innej opcji kochanie, musisz go słuchać.
Teraz usłyszałam Liama. Wstał ze swojego dotychczasowego miejsca po czym stanął za kanapą, gdzie siedziałam.
- Tak się składa, że masz okazję się sprawdzić. Muszę iść na pewne spotkanie. Problem jest jedynie taki, że jest to na drugim końcu Londynu. Stwierdziłem, ze nie mam ochoty jechać tam sam, więc pomyślałem o tobie jako o towarzyszce. Oczywiście będziesz miała z tego zysk, a dużo się nie narobić uśmiechając się, prawda? Musisz tylko ładnie wyglądać.
Że co? Mam z nim gdzieś iść?
- A.. A..
Zająkałam się. Pokazałam na Zayn'a i Nialla, po czym spojrzałam na Liama.
- Wiem, że Cię pociągają, ale idziemy sami. Może później dołączy do nas Louis, jak się wyrobią z zabieraniem twoich rzeczy.
Wyszeptał mi do ucha. Moje ciało znów przeszła miła fala dreszczy.
Liam POV:
Uwielbiałem ją. Pod każdym względem. Zwłaszcza, jak tak się wnerwiała. Z czasem żałowałem, że ją zostawiłem. No ale cóż, może da się to jakoś naprawić. W sumie to na razie wystarczyłoby mi to, że się przyjaźnimy. Ale raczej tak nie będzie. Ivy się zmieniła. Była bardzo chamska, nie myślała w ogóle co mówi. Słysząc jak znów odpyskowała na moją odzywkę, prychnąłem.
- Droga Ivyone. Nas jest pięciu. Ty jesteś jedna. Nas zna cały świat, ciebie mało kto. Myślisz, że ktoś ci uwierzy? A teraz.. Niall, zaprowadź ją na górę. Nasza księżniczka musi się w coś ubrać.
- Mogę chociaż wiedzieć, o co chodzi?
Słysząc to pytanie, wzruszyłem ramionami.
- Ja sam do końca nie wiem o co chodzi.. ale czy to ma znaczenie? Ważne, że będziemy razem, zupełnie jak za starych, dobrych lat. Wiesz skarbie, nie było trudno się domyślić, gdzie mieszkasz. Nie cieszysz się misiu? Będzie prawie jak na wakacjach!
Zaśmiałem się oschle, krzyżując swoje ręce. Chciałem ją trochę po wnerwiać. Przecież to śmieszne, Ivy dobrze wie, że robię to specjalnie. Więc o co ma te problemy. Ja poszedłem do siebie. Czas się chyba szykować. O ile założenie garnituru to pracochłonne zajęcie. [...]
Spojrzałem na zegarek, który zdobił mój nadgarstek.
- Siedemnasta. Zawołaj ją, pewnie się przyszykowała.
Zayn ruszył w stronę pokoju. O ile stary pokój Harry'ego będzie można nazwać jej pokojem. Pewnie tak, bo już nie ma gdzie. Poczekałem chwilę, a widząc jak Zayn schodzi sam, spojrzałem na niego niezrozumiale.
- Nie ma jej.
♥
OdpowiedzUsuń