28 maj 2014

2. Byłaś niegrzeczna. Niegrzeczne dziewczynki mają karę.

- Jak to jej nie ma? Kurwa, Zayn. Jeżeli jej nie znajdziemy, to wiesz co z nami będzie? Ona musi ze mną jechać, bo nie będzie wzbudzać podejrzeń. Nie rozumiesz tego?
- To Niall miał ją pilnować.
Właśnie, Niall. Jego też nie ma. Coś jest tu nie tak. Wiedziałem tylko jedno - że muszę ją znaleźć.
*Ivy POV*
Udało mi się uciec. Co prawda wyglądało to dosyć dziwnie, bo wydostawałam się przez okno, ale udało się. Chciałam iść do domu, tak zrobiłam. Miałam tylko nadzieję że Louis i Harry skończyli swoje poczynania i wracają już do swojego domu. Spojrzałam na swój mały, przytulny domek. Zaśmiałam się na samą myśl, że to właśnie tutaj zakończyła się nasza przyjaźń z Liamem. Przyszedł, oświadczył, że nie chce mieć ze mną nic wspólnego i sobie poszedł. Tknęłam klamki. Otwarte drzwi, nadal tu są... No, nieźle się wkopałam. Stanęłam w przedpokoju, miałam już się wycofać jednak on.. on mnie zauważył.
- A gdzie panienka się wybiera?
- Ja... ja tu mieszkam. Jestem siostrą bliźniaczą Ivy. Szukacie jej?
Nieźle skłamałam, Liam przecież idealnie wie, ze nie mam siostry. Więc.. mam przejebane.
- Liam mówił, że nie masz siostry, kłamiesz. Idziesz z nami.
- Nigdzie nie idę.
Wycedziłam przez swoje zęby, przechylając głowę w bok. Na prawdę myślą, że mogą wszystko? Najwidoczniej się mylą.
- Idziesz.
Zielonooki przerzucił mnie przez swoje ramie. Eh, znów? Uderzyłam pięścią w jego plecy, drugą ręką próbując poprawić sukienkę, w której miałam iść z Liamem.
- Zostaw mnie!
Kryknęłam. Poczułam taki siarczysty, mocny ból.
- Nie wyrwiesz się panienko. Musisz nam pomóc, czy Ci się to podoba czy nie.. A dokładnie wiesz o co nam chodzi.
- Właśnie nie wiem, moglibyście mi to wyjaśnić.
- Liam Ci wszystko wyjaśni, kiedy będziemy na miejscu.
Harry posadził mnie z tyłu samochodu, a w tym samym czasie Louis wziął moje rzeczy, które wrzucił w bagażnik. Wywróciłam oczami.
- Masz jeszcze coś do powiedzenia?
- Nie.. już nie.
Rzuciłam na koniec, po czym raczej do końca drogi się nie odzywałam. Znów widziałam ten dom. Wielki, dwupiętrowy. Westchnęłam cicho, wychodząc z auta z Louisem, który trzymał mnie mocno za nadgarstek - pewnie tylko dlatego bym nie uciekła.
- Mamy ją!
Usłyszałam głośny krzyk towarzysza. Liam natychmiast zbiegł ze schodów, odbierając mnie od niego.
- Idziemy na górę. Natychmiast.
Zmrużyłam dokładnie oczy, idąc posłusznie za Liamem. Wiem co mnie czeka - pewnie mnie uderzy. No a jak. Moje ciało i tak było już zbyt posiniaczone i poobijane. Zabawne.
- Dlaczego ty...
- Byłaś niegrzeczna. Niegrzeczne dziewczynki mają karę.
Czyżbym nie była pierwsza? Najwidoczniej. Usiadłam na łóżko, dokładnie zmierzając go wzrokiem.
- Możesz wyjaśnić o co chodzi?
- Nasza Ivy się zdecydowała?
- Nie jestem wasza.
Wycedziłam przez zęby, opierając twarz dłońmi.
- Oh skarbie. Jesteś.
Liam podszedł do mnie po czym delikatnie mnie objął.
- Zostaw mnie.
Wyszeptałam.  Li złapał mnie za włosy, odwrając moją twarz w jego stronę.
- Zostawię Cię, jak pomożesz nam z akcją. Rozumiesz idiotko?
Krzyknął na mnie. Nic dziwnego.
- Nie zwineliśmy Cię po to, byś tu świrowała. Sprawa jest prosta. Pójdziemy na imprezę. A raczej ty. Masz założyć coś krótkiego.. w sumie to w tym idealnie wyglądasz. Uwiedziesz jednego gościa i przyprowadzisz go tutaj. Resztą zajmią się chłopcy.
- A jak się nie uda?
Spytałam szybko. Nie wiem czemu się o to spytałam. Może dlatego, że nie miałam daru do podrywania pierwszego lepszego?
- Uda się. Będę tam z Zayn'em. Więc nawet nie kombinuj. Ma się udać.
- To ty wpadłeś na ten pomysł, by mnie tutaj przyprowadzić, prawda?
- Może tak, może nie.
- Znam Cię zbyt długo Payne. Nigdy nie grzeszyłeś umysłem, więc od razu się przyznaj. Nikt inny z was o mnie nie miał zielonego pojęcia.
- Jesteś pewna?
- Tak Liam, jestem pewna.
Liam wyszedł, więc nie zwrócił na mnie uwagi, dzięki Bogu. Stanęłam przy oknie. Jakoś nie cieszył mnie ten widok. Wielki basen a obok niego rosło wielkie drzewo, które kładło cień na zbiornik wody. Po chwili rozglądania się usłyszałam skrzyp drzwi. W moją stronę poleciała sukienka. Krótsza od obecnej, czerwona, obcisła. Rzuciłam ją na ziemię.
- Nie ubiorę tego.
- Nie pierdol. Masz to ubrać, rozumiesz?
- Przy tobie?
- Tak, przy mnie.
Wywróciłam oczami. Czemu on akurat taki był? Westchnęłam głośno po czym tylko ściągnęłam z siebie obecną sukienkę. To po co najpierw dawał mi tą, skoro teraz muszę ją zmieniać? Ubrałam ją szybko, spoglądając na siebie w lustrze.
- Korona by Ci z głowy nie spadła, gdybyś ją zapiął.
Liam podszedł do mnie i zapiął zamek. Ta, nie byłby sobą gdyby nie zrobił czegoś jeszcze. Nachylił się nade mną i podsunął sukienkę jeszcze wyżej, dokładnie pod moje pośladki.
- Tak lepiej.
Usłyszałam.
- Wcale nie? Robisz ze mnie taką spod lampy, którą nie jestem.
- Nie marudź, idziemy. Załóż jeszcze tylko to.
Dostałam szpilki. Zmrużyłam oczy.
- Że ja mam w tym chodzić i mam się nie zabić? Dziwne, bardzo.
- Nie gadaj już tyle, na prawdę. Jesteś taka zazwyczaj nieznośna czy tylko tak teraz robisz, bo myślisz, że Cię wypuścimy? Bo z tego co pamietam taka nie byłaś.
Payne uśmiechnął się sztucznie w moją stronę. Z każdą chwilą miałam go bardziej dosyć. Ale mimo wszystkiego ubrałam posłusznie buty, które mi dał i poszłam razem z nim w stronę auta.
- Na prawdę? Że ja taka nie byłam? Ty też jakoś nigdy nie chwaliłeś się swoimi umiejętnościami co do bicia wobec mnie.
- Zamknij się już, idziemy.
Wyszliśmy z pokoju i jednocześnie dołączył do nas Zayn, a gdy ten był już obok nas, poszliśmy we trójkę do samochodu. Otworzyłam tylne drzwi po czym weszłam do auta.
- Słuchaj uważnie księżniczko, bo to ważne. W klubie Zayn wskaże Ci tego gościa. Masz go uwieść i przyjechać z nim tutaj. My damy sygnął chłopakom i wszystko gra. Będziemy cię obserwowali, więc nie kombinuj. Jeżeli Ci się uda czeka Cię nagroda. Jeżeli nie - niegrzecznym dziewczynkom zawsze znajdziemy karę. Więc dobrze radzę, byś tego nie spieprzyła.
- Za takie brzydkie usługi chyba coś się należy, prócz nagrody jeżeli niczego nie spieprzę.
- Nie wkurwiaj mnie księżniczko, bo może coś Ci się złego stać.
Liam odjechał spod domu z piskiem opon, dokładnie patrząc na mnie.
- Nigdy nie dałeś mi dojść do słowa. Ja rozumiem, że teraz jesteś sławny i raczej nikt tobie się nie sprzeciwi, ale ja nie jestem każdy i dobrze wiesz, że będę robić swoje.
- Skończ już.
Usłyszałam. No dobrze. Całą drogę spędziłam w ciszy.

1 komentarz:

  1. hej! pomimo tego, że piszesz mi, że mam talent do pisania, to ja zaczynam w to wątpić, bo nigdy nie wiem co napisać w komentarzu hahaha:(
    no więc obiecałam - oto jestem.
    co by tu napisać...
    to ff jest świetne, pomimo tego, że nie do końca je rozumiem xd
    nie mogę się doczekać co się wydarzy na tej imprezie akknajnzkna
    pozdrawiam. ilysm ♥
    @ignorance__xx

    OdpowiedzUsuń